Zmiana diety… w miesiąc…? Chyba jakieś żarty!

Jak doskonale wiecie mój #becompleatChallange trwa już prawie 3 tygodnie.

Wspólnie z Agnieszką z BeComplEAT ustawiliśmy sobie poniższe cele. Cele jak sami wiecie są bardzo ważne, aby wiedzieć po coś w ogóle robić i chyba najważniejsze…, czy założony cel jest osiągnięty?
Ten wpis jest krótkim wstępem do dalszej oceny, czy też dyskusji na temat szeroko mówiąc podejścia do diety w sportach wytrzymałościowych, czyli w tym przypadku kolarstwa.


Cele strategi żywieniowej:

➡️ Żywienie sportowca
➡️ Zbilansowanie żywienie
➡️ Zwiększenie mocy
➡️ Zasilenie jednostek treningowych
➡️ Wsparcie regeneracji
➡️ Edukacja żywieniowa.

Zgodnie z powyższym powstała strategia działania. Podzielona na „moje typy” treningów:
📌 DZIEŃ OFF
📌 DZIEŃ TRENING TLEN / REGENERACJA / TRENING SIŁOWY
📌 DZIEŃ TRENING MOCNY
📌 ŁADOWANIE CHO
📌 ZAWODY

Wygląda to całkiem dobrze. Są cele, jest strategia działania. Nic tylko robić swoje i puchary same przyjdą:).

Oczywiście w praktyce już nie jest tak łatwo, ponieważ:

  • pojawiła się nowa struktura/układ posiłków,
  • inne posiłki niż do tej pory, czyli trzeba się nauczyć ich przygotowywania,
  • powyższe strategia vs. treningi daje inne odczucia niż wcześniej,
  • powyższa strategia vs. wyścig również daje inne odczucia niż wcześniej.

Generalnie jest inaczej niż wcześniej. Pytanie czy to dobrze czy źle?

#BeComplEATChallengeA cóż to takiego? Kolejne wyzwanie, ale tym razem takiego związane z jedzeniem. Jeść trzeba to…

Opublikowany przez Loco On The Way Wtorek, 15 września 2020



Ogólne wnioski

Przechodzimy do wstępnej oceny. Będzie to podział na treningi oraz wyścigi.

1. Trening. 

Tutaj do dyspozycji mam 3 strategię na trening, czyli DAY OFF, Trening typu Siłowy/TLEN oraz Trening Mocny

  • DAY OFF (to taki dzień bez treningu, czyli coś w stylu do 10 000 kroków – taki zwykły dzień). Co tutaj się zmieniło?
    – mianowicie mam wrażenie, że jem więcej niż w dni kiedy mam trening. Kalorycznie jest oczywiście mniej (2330 kcal) niż w inne dni treningowe.
    – przekąska około godziny 16, czyli w okresie kiedy z reguły mam największe ssanie na jedzenie praktycznie eliminuje ten krytyczny moment dnia:). Co to mi daje? jak wjeżdżam do domu to nie jem wszystkiego co jest w kuchni.

  • Trening typu Siłowy/TLEN (siłownia lub tlen). Co tu się zmieniło?
    – najczęściej każdy trening to wiadomo do kieszeni żel, żelki, bułka maślana i inne smakołyki:) Wiadomix! NATOMIAST…
    – strategia zakłada innaczej..hehe:( W takie dni podczas treningu nie zasilam się zewnętrznymi węglowodanami. Nawet izotonik odpada, poza samą wodą. Dlaczego?
    – Dlatego, żeby uczyć organizm pobierania energii najpierw z tłuszczy, a potem z węglowodanów zgromadzonych przez odpowiednią dietę. Kiedy dostarczysz od razu węgli, to organizm nie wykorzystuje tłuszczy.
    – nie jest to takie łatwe, bo jednak zawsze coś w takie dni podjadałem, bo przecież jakoś dojechać muszę:(, czyli w myśl zasady “aby jeździć, trzeba jeść”.
    – W sumie wychodzi 2830 kcal przy założeniu długości treningu 70-90 min.

  • Trening Mocny (to mocny dzień treningowy, gdzie o tlenie można zapomnieć:)) Co tu się zmieniło?
    – tutaj nie mam jakiś większych różnić. Po prostu jem najwięcej vs. powyższe dni, ale tutaj akurat wchodzi izotonik na trening. Oczywiście też nie ma żeli i innych zewnętrznych posiłków oprócz wspomnianego izotnika w trakcie treningu.

2. Przechodzimy do wyścigów oraz ładowania węgli dzień przed wyścigiem.

Generalnie jem dużo w te 2 dni:) Co ma swoje plus, bo ja lubię jeść.
Początek był trudny, bo dość ciężko było mi zjeść wszystko w 100%, ale… po dwóch tygodniach jest już OK. Dojadam wszystko i nawet jestem lekko głodny.
Reasumując w dzień ładowania wchodzi 3715 kcal. W dniu wyścigu 4010 kcal (ps. oczywiście nie wszystko przed, tylko w ramach całego dnia:)).
  • Każdy jest inny i reaguje inaczej na różne bodźce pokarmowe. Np. pierwszy start z Agą ustaliliśmy strategię, która wyścigowo nie była zła (poza końcówką), ale poczucie wzdęcia/przepełnienia i jakby dziwnych/nie pożądanych zjawisk po wyścigu nie była jednak najlepsza.
  • Kolejny tydzień i nowa wersja strategii żywieniowej sprawdziła się lepiej. Choć nadal trzeba było popracować na ogólnym samopoczuciem fizycznym po wyścigu.
  • Natomiast ostatni wyścig już naprawdę OK, ale najważniejsze to samopoczucie „po”. Z reguły totalnie wypluty i jakby bateria wyładowana do zera (nie mylić, że nie dałem z siebie wszystkiego na wyścigu), ale „dojście do siebie” naprawdę zajmowało mi 2 dni.
Na sam koniec stwierdzam, że nie brakuje mi paliwa. Dotyczy to treningów oraz samych wyścigów. Świadomość, że cały “ja” jestem w punkt odżywiony daje mi tą pewność, że 4 żel “nic nie da” w praktyce. Jesteś tym co jesz, albo jedziesz tak jak zjesz.
ps. pomijam, że treningi i inne są również ważne, bo samo jedzenie nie “jedzie”, ale mojej ocenie ma bardzo duży wpływ na całość procesu. W przeciwnym razie nie zawracałbym sobie głowy całą tematyką.
Z punktu widzenia cyferek wynik przedstawia się następująco:
  • Dzień „0”, czyli moje dane 14.09.2020:
Waga: 75 kg (rano, na czczo)
Klatka piersiowa: 95 cm
Pas: 89 cm
Biodra: 97 cm
  • Dzień „1 check-point”, czyli moje dane 01.10.2020:
Waga: 75 kg (rano, na czczo)
Klatka piersiowa: 95 cm
Pas: 85 cm
Biodra: 96,5 cm

Finalnie jest mniej w pasie o 4 cm!!!! W końcu:) Wizualnie jest mniej brzuszka niż wcześniej, czyli strategia dni treningu typu Siłowy/Tlen się sprawdza. Waga bez zmian, bo w zasadzie nie chodzi o schudnięcie.

Jakie ogólne wnioski ze współpracy z BeComplEAT na prawie 4 tydzień współpracy?

  1. Indywidualizacja
    Tak. To jest 
    odczuwalne na pierwszym spotkaniu. Najpierw wywiad, a potem rozmowa z dietetykiem prowadzącym. Póżniej coś czego nie było wcześniej to rozmowa po każdym wyścigu: Jak poszło? Jak się czułeś dzień przed…, podczas wyścigu…, po wyścigu… Gdzie zabrakło lub co trzeba zmienić?
    –> dodam, że cała strategia jest stricte dla mnie. Nie sądzę, żeby tak skutecznie (przynajmniej na razie) zadziałała na kogoś innego. Sam schemat może się pewnie powielać, ale każdy jest inny, jeździ inne treningi, zawody i ma po prostu inny tryb życia.
  2. Stały kontakt
    Oczywiście kontakt zawsze jest z każdym ale wiadomo w praktyce jest różnie. Zespól BeComplEAT jest dostępna cały czas. Whats up był cały czas gorący przez ostatnie tygodnie:) + romozwy telefoniczne. Generalnie czuć wsparcie samo z siebie, co wbrew pozorom nie jest takie oczywiste i naturale.
  3. Edukacja
    Żeby jeździć, trzeba jeść. Wiadomo, ale… trzeba, wiedzieć po co “tak” jeść. Jestem jeszcze daleko w du… z wiedzą. Natomiast jak wiesz “po co” to całe zamieszanie –> łatwiej jeść właściwe posiłki we właściwym czasie.

Polecam dużo jeść, ale jeść “jak trzeba”! – Loco On The Way, czyli ja Marcin:)

p.s. Wcześniej współpracowałem z dietetykiem – sztuk dwie, stąd moje powyższe odczucia są porównane do wcześniejszych współpracy, ale… o tym jeszcze w kolejnym poście z serii: Dietetyk, a dietetyk!


p.s. Zdjęcia pochodzą z moich prywatnych galerii.

Jeżeli kogoś ująłem na zdjęciach, a nie życzy sobie swojej obecności w tym wpisie to proszę o info.


Jeżeli spodobał Ci się wpis i chcesz pozostać na bieżąco ze wszystkimi nowościami:

  • zapisz się do wysyłanego raz na miesiąc newslettera:


  • albo szukaj mnie tutaj:

Znalezione obrazy dla zapytania instagram logo pngZnalezione obrazy dla zapytania facebook logo png