Co to za choroba?

Od czego zacząć? Oj to chyba będzie długi post, bo o tym „czymś”, zn. o tym słowie można pisać wielotomowe encyklopedie, słowniki, poradniki, książki z cyklu thriller, sensacja, romantyczne, turystyczne, komediowe, FINANSOWE (np. jak kupić 3-ci rower, gdy nie masz pieniędzy? – Taki poradnik to potencjalny bestseller).

Piszę o tym zjawisku jakim jest CYKLOZA, bo jakoś nie mogłem się nigdzie doszukać postu na ten temat, który by szerzej opisywał, co to jest ta cykloza, choć wszyscy na swoich profilach, postach, stronach, blogach o tym wspominają.

Ponadto sam chciałbym się podzielić moja własną opinię o cyklozie. Jak ona przebiegała i przebiega na mojej własnej skórze.


Definicja

Choć w internetach znalazłem kilka różnych definicji i mógłbym je tutaj przytoczyć, to pozwolę sobie stworzyć własną:)

Cykloza: jest to długotrwała, przewlekła choroba. W zdecydowanej większości przypadków cykloza jest nieuleczalna. Zarażeniu uleć może każda osoba na całej kuli ziemskiej. Płeć, kolor skóry, wiek, pochodzenie, status społeczny nie ma żadnego znaczenia. Dotyka ona bezwzględnie każdego człowieka. Zdarzają się przypadki, że choroba pozostaje w uśpieniu przez wiele lat, a następnie atakuje nagle, bez ostrzeżenia. Nie daje żadnych wcześniejszych symptomów.


Fot.: Gogol MTB Łopuchowo 2017 – wersja Marcina trochę już bardziej pod kolarza MTB…hehe:). Generalnie błotne SPA.

Diagnoza

Chorobę (cykloza) trzeba dość szybko zdiagnozować, ponieważ jedynym sposobem na życie z nią jest poznanie jej objawów, ponieważ mogą one doprowadzić do ewentualnych nieszczęść. Najczęściej występujące objawy świadczące o tym, że zarażenie postępuje:

  • Masz 2 rowery i co miesiąc planujesz…, co tu zrobić, aby kupić kolejny (w przypadku, kiedy nosisz się z zamiarem kupna kolejnej szosy, gdy już masz szosę i MTB lub przełaj, a ta nowa szosa ma być na wyścigi, natomiast aktualna na trening – nie jest z Tobą dobrze),
  • Twoje rowery nie stoją w piwnicy, a wiszą w Twoim pokoju/sypiali, salonie,
  • Kiedy wracasz z pracy do domu i masz już totalny plany na to, co zjesz, kiedy zjesz oraz jaki masz nie podważalny argument negocjacyjny dla swojego partnera/partnerki, bo przecież idziesz na rower:),
  • Kiedy to 3 pary okularów, 3 pary butów, 3 kaski, 3 „wszystko” to nigdy nie jest za dużo.

Leczenie

Dwie opcje leczenia:

  1. W przypadku, gdy zdiagnozowano nieuleczalność to nie marnujemy czasu na leczenie i inne podobne czynności, ponieważ: NIC TO NIE DA! Pacjent jest stracony. Nie ma żadnej opcji na wyzdrowienie.
  2. W przypadku, gdy jest to choroba przewlekła – osoba już raz zarażona bardzo rzadko wraca do pełnego zdrowia. Zostaje niestety uraz do końca życia i w każdym momencie może nastąpić nawrót. Na ten moment zaobserwowano, że pierwszy nawrót choroby był jeszcze gorszy niż pierwsze zarażenie. Nikt nie dotrwał do kolejnych nawrotów.

Jedyny sposób na zmniejszenie zarażenia to nie wychodzenie z domu, zwłaszcza latem w trakcie największego nasycenia bakterii cyklozy.

Stosuje się również „śluby”… Co? Tak, zidentyfikowana kilka przypadków, że ślub bądź nawiązanie relacji z drugą osobą, która posiada antygen „NNR”, czyli jest totalnie uodporniona na jakąkolwiek aktywność sportową, zwłaszcza kolarstwo to taka relacja wspomaga proces leczenia.


Fot.: Solid MTB Mchy 2016 (a w ostatnim zdjęciu gripy już prawie mi wyleciały. W końcu wypadły i zgubiłem na trasie…hehe:)

Pasja czy choroba?

Powyżej było pół żartem, pół serio…dobra więcej serio:), ale pytanie czy cykloza to choroba czy pasja?

Uważam, że te dwa pojęcia moją swój punkt wspólny i nakładają się wzajemnie.

Dla jednej osoby samo posiadanie roweru, trening w weekend oraz wyjazd na kilka maratonów jest pasją lub/i chorobą. Dla drugiej osoby są to 3 rowery, codzienne i wielogodzinne treningi, a każda sobota i niedziela to wyścigi. Czy można powiedzieć o obu przypadkach, że są to ludzie zarażeni cyklozą?

Zdecydowanie TAK.

Nie można przecież powiedzieć, że jak nie masz na koncie 18 000 km i 10 lat stażu, 4 rowerów (topowych) i się nie ścigasz to kolarstwo nie jest twoją pasją, chorobą, czyli po prostu cyklozą. Nie chodzi o to, ile masz sprzętu w garażu, przejechanych kilometrów, czy też ile pudeł na koncie, pucharów w domu na półce (choć nie zaszkodziłoby:)) i od kiedy kolarstwo stało się częścią Twojego życia, ale chodzi o Nasz stan umysłu, który zmienił się, zmienia i zmieniać będzie, dzięki tym Naszym dwóm kołom.

Oj… zabrzmiało wzniośle…normalnie „ą” i „ę” 🙂

Miało tak zabrzmieć, bo tak właśnie jest. Ale jak jest?

Jest tak, że zarażeni zamiast mózgu mają zębatki. Tak właśnie jest:).

Widzą, wszędzie rower lub inne rzeczy z rowerem związane. Ich mózgi, znaczy zębatki działają trochę inaczej niż standardowy mózg człowieka:

  1. Kiedy jadą rowerem to:
  • czas nie ma znaczenia (chyba, że masz trening)
  • miejsce nie ma znaczenia (chyba, że jeździsz, bo epickich trasach)
  • pogoda nie ma znaczenia (im gorzej, tym jesteś większy kozak)
  • pora dnia nie ma znaczenia (przecież jest oświetlenie do roweru – można jeździć całą noc)
  1. Masz 3 rowery i planujesz kupić kolejny
  2. Zawsze można coś w rowerze wymienić na lepsze (Zawsze!)
  3. Czy warto kupić kolejną oponę lżejszą o 23,5 g? (Warto! Zawsze)
  4. Zawsze i cały czas można gadać o kolarstwie (Zawsze! W kółko o tym samym)
  5. Ile masz par skarpetek i butów? Zawsze za mało
  6. Ile masz koszulek i spodenek? Też za mało
  7. A ile masz par rękawiczek? Też za mało. Generalnie wszystkiego mam za mało
  8. Nie rozumiesz ludzi bez cyklozy. Oni też Cię nie rozumieją.
  9. Staraj się ich zarazić!:)
  10. Ludzie z cyklozą Cię rozumieją. To Twoje naturalne środowisko. Trzymaj się tych „ludzi”, znaczy tych stworzeń.

Życzę wszystkim takiej choroby, ponieważ zaczynasz się martwic dopiero wtedy, jak Ci zaczyna przechodzić.

p.s.

Tak już na poważnie:). Jest gdzieś pewna granica między Pasją a Chorobą, której przekroczenie może Nas dużo kosztować i wówczas staję się ona chorobą, która na pewno odbije się na Nas i Naszych bliskich. Każdy z Nas na pewno zastanawia się gdzie jest moja linia graniczna między PASJĄ a CHOROBĄ. Jaka jest twoja?



Jak to jest ze mną?

Infekcja: kwiecień 2016. Później było już tylko gorzej…

Generalnie zawsze lubiłem sport. Jakakolwiek aktywność fizyczna sprawiała mi ogromną przyjemność, frajdę, lubiłem i lubię sportową adrenalinę: turnieje, zawody, rywalizacja. W każdym sporcie, który uprawiałem zawsze chciałem być dobry. Zawsze chciałem dużo trenować, aby być lepszym zawodnikiem. Główne dyscypliny to piłka nożna, tenis stołowy, siatkówka plażowa. Niestety z żadne z tych sportów nie pochłonęło mnie jak kolarstwo – uśpiona choroba. Tylko dlaczego tak późno???

Wciągnęło mnie tak, że zamiast logicznego myślenia, pojawia się objaw zębatek, które powodują, że wszędzie widzę rower, a jak nie myślę o „rowerze” to zastanawiam się czy jest ze mną dobrze.


Fot.: Solid MTB Mchy 2016 – ten koleszka po prawej to właśnie Ja – radość aż bije po oczach:)

Syndrom szczęścia

Tak, tak, tak…syndrom szczęścia to właśnie rower. Porównując stan ciała i ducha pomiędzy uśpioną cyklozą versus cykloza w pełni aktywna to wydaje mi się, że zmarnowałem dużo czasu. Zbyt dużo czasu.

Rower – „dwa koła i rama”, a tak potrafi zmienić człowieka. To jest zawsze zmiana na lepsze. Lepiej jesz i/lub więcej jesz:), lepiej spisz, czujesz się zdecydowanie lepiej przed i po, a trakcie to już nawet nie mówię. No dobra…treningi nie są zawsze super przyjemne, ale uczucie „po”, że dałeś radę jest bezcenne. Gdy do tego dodać wyniki na zawodach, progres, który pojawia się regularnie, to mówisz sobie… Kurde to jest to co chcę robić. Robisz wszystko, aby ten moment, ta chwila trwała bez końca.

Oczywiście jeżdżę, bo lubię. W zasadzie każdy chyba lubi jeździć na rowerze (więcej lub mniej), ale mi osobiście rower daje jeszcze coś więcej. Co to jest? Adrenalina, frajda, rywalizacja. Mogę się ścigać w różnych miejscach Polski i Świata. Tam nie trzeba słów, każdy wie po co tam jest. Komenda start i do przodu. Nie ważna jest pogoda, godzina, miejsce. Każdy, ale to każdy wie po co tam jest.

Nawet ja już wrócisz do domu – czy to z treningu, zawodów, przejażdżki to tak mogę sobie rower odstawić i go czyścic, skorygować jakieś ustawienie lub po prostu stać się patrzeć…:) hmm… zn. nie za długo, bo trzeba do rodziny wracać.

p.s. powyższe zdjęcie raczej nie nie odzwierciedla tego szczęścia, ale naprawdę był to super wyścigi, choć nie łatwy dla mnie.


Fot.: Mazovia MTB Mława 2017

Everyday teraphy

No nie złe hasło kolarskie mi wyszło, ale tak to trochę jest, że kolarstwo mnie napędza i działa na mnie terapeutycznie. Jestem zdecydowanie bardziej wyluzowany, mam jakiś taki wewnętrzny spokój, bo wiem, że do końca mych dni czeka mnie jeszcze mnóstwo przejażdżek rowerowych.

Dodatkowo napędzają mnie również cele, które sobie wyznaczam. Są to przede wszystkim cele kolarskie, które realizuje. Tak, tak… Marcin wyznaczył sobie cel, że będzie Mistrzem Polski MTB XC. Wiem, szaleństwo, ale bardzo w to wierze, jestem obłędnie zmotywowany i podjąłem już wiele kroków, aby ten cel osiągnąć. Choć jest to dopiero początek podróży i będzie bardzo ciężko (już jest:)) to cały ten projekt działa na mnie własnie jak terapia, która daje mi energię każdego dnia, że niemożliwe nie istnieje.


Nikt mnie nie rozumie

Oczywiście przez pryzmat kolarstwa:). Jak to? Mam czasami tak, że:

  • Ja: trenuje kolarstwo; Ktoś: Trenujesz? A po co ci to? Szkoda czasu.
  • Ja: Współpracuje z trenerem; Ktoś: no nienormalny. Za dużo kasy ma koleś. W dupie się poprzewracało.
  • Ja: Kupiłem mega rower szosowy. Ktoś: lepiej byś wydała kasę na coś innego. Po co ci to?
  • Ja: Kiedy kupujesz okulary sportowe za 600 zł i mówisz: dobra cena, za taki super sprzęt. Ktoś: śmiech, drwina i inne podobne.
  • Ja: wstajesz o 5 rano, żeby jechać na wyścig 300 km; Ktoś: lepiej przecież posiedzieć przed telewizorem.

Kolarstwo: to mój własny wybór. Trenuje, jem to co mam jeść, jeżdżę rowerem i jest mi z tym zaje…fajnie. Jak ktoś ma z tym problem, to niech się schowa:)

Czuje się dobrze w tym środowisku kolarskim – kolarskich freaków, bo to inne stworzenia. Tyle w temacie.

p.s. jeden taki mądry powiedział:

Najpierw Cię ignorują. Potem śmieją się z Ciebie. Później z Tobą walczą. Później wygrywasz.
Mahatma Gandhi


Jeżeli spodobał Ci się wpis i chcesz pozostać na bieżąco ze wszystkimi nowościami:

  • zapisz się do wysyłanego raz na miesiąc newslettera:


  • albo szukaj mnie tutaj:

Znalezione obrazy dla zapytania instagram logo pngZnalezione obrazy dla zapytania facebook logo png